7 dowodów na niesamowitą pamięć małego dziecka

mózgCo łączy lody jagodowe i wielkiego psa? To dwa wspomnienia, które pozostały mi z najwcześniejszego dzieciństwa. Na lody zabrała mnie ukochana ciocia, a pies – owczarek niemiecki – należał do pana doktora, który uratował mi życie, gdy byłam malutka.

Dopasowując te obrazy do opowieści rodziny myślę, że pochodzą z czasów, gdy miałam może dwa latka.

Teraz mam córeczkę, która już niedługo będzie w takim samym wieku, jak ja, gdy bałam się wielkiego psa. Często zastanawiam się jakie wydarzenia utkwią w jej pamięci tak mocno, że zostaną na całe życie. I czy jej pamięć będzie tak dobra, jak teraz.

Pamięć małego dziecka jest czymś… niesamowitym. Maluszek uczy się całego świata krok po kroku, kolejno zapamiętuje twarze, przedmioty, gesty, słowa. Dla nas to naturalne, że potrafimy określać rzeczywistość za pomocą liter – mówionych, a później pisanych. Dla dziecka mowa to jak dla człowieka pierwotnego rozpalanie ognia.

Co ciekawe, mimo iż nie pamiętamy nic albo prawie nic z okresu najmłodszych lat, tych nabytych umiejętności – rozpoznawania, komunikacji, mowy, chodzenia, dziecko nie zapomina. One nie znikają, a jedynie podlegają później dalszemu rozwojowi.

Obserwując córeczkę odkryliśmy, że małe dziecko:

  1. zapamiętuje drogę do miejsc, w których czuje się dobrze, które kojarzy z zabawą i osobami, które lubi lub kocha

Nasza córeczka już w wieku 13 miesięcy chcąc pójść do babci obierała właściwy kierunek. Co ciekawe, było to na drugim końcu Polski w miejscu, w którym wcześniej była mając kilka tygodni. Wystarczyło kilka dni spacerów do babci, by wiedziała gdzie dokładnie skręcić, a później biec 😉

Doskonale wie też jaka droga prowadzi na huśtawki i że do dentysty jedziemy autobusem.

Nie wiem do końca czy świadczy to o dobrej pamięci czy po prostu o dobrej orientacji w terenie, której mi samej brakuje 😉

      2. kojarzy kolejność wykonywanych czynności

Od pewnego czasu wiedziałam już, że podczas wizyty u dentysty córeczka nie pozwoli sobie nic zrobić w buzi dopóki nie zostanie spełniony rytuał wizyty: najpierw zabawa w mycie zęby pluszakom, później zakładanie plomby (z plasteliny), utwardzenie jej magicznym światełkiem, a dopiero na koniec leczenie jej ząbka. Potwierdził to jeden jedyny wyjątek, gdy sama od razu wskoczyła na fotel, a dentystka chcąc zaoszczędzić czasu przy wizycie od razu zabrała się do leczenia dziecięcego mleczaka. Był płacz o zabawę, krzyk o magiczne światełko itd. Zęba w tamtym dniu nie pozwoliła nawet dotknąć.

Wczoraj zadziwiła mnie kolejny raz. Wspólnie piekłyśmy ciasto. Dałam jej szklaneczkę z mąką do wsypania do garnka. Wsypała. A później powiedziała: „jaja” i zaczęła mi je kolejno podawać. To samo jest z przygotowywaniem przeze mnie kawy. Zawsze stoi i patrzy, a po zalaniu kawy wrzątkiem słyszę „cukel” 🙂

       3. łączy osoby i przedmioty z odczuciem fizycznym

Mój tata, a dziadek mojej córeczki od kiedy pamiętam ma wąsy. Mała łączy jego osobę ze słowem „kłuje”. Podobnie jak dziadek, kłuje choinka.

Śnieg jest zimny. Piec gorący. Zupa ciepła.

Dla nas to wszystko jest tak oczywiste, tak naturalne… ale dziecko się tego dopiero uczy i zapamiętuje 🙂

      4. pamięta, co obiecaliśmy

Dwa lub trzy miesiące temu jedna z zabawek naszej córeczki się zepsuła. Piesek przestał śpiewać. Nasz kolega zaoferował swoją pomoc w naprawie pieska. Niestety, wracając od nas zgubił plecak, a wraz z nim i pieska. Mała do tej pory, gdy widzi naszego kolegę powtarza „piesek”, „działa”, a ostatnio także „zgubił”.

Rozumiałabym, gdyby ten piesek był jej jedyną zabawką (albo choćby tą najukochańszą), ale… to była jedna zabawka z wielu, jakie posiada. Mogłaby zapomnieć. Ale… była obietnica, piesek miał wrócić i działać. Obietnica została złamana. I ona to pamięta.

       5. pamięta powiedzonka

Znacie wyliczankę „ęce pęce, w której ręce”? Ja znam, ale jakoś jej nie stosuję wobec swojego dziecka. A właściwie nie stosowałam. Ostatnio przypomniał mi o niej wujek córeczki. Miał dla niej jajko – niespodziankę i wyrecytował tą właśnie wyliczankę. Po kilku dniach sama powiedziałam do niej „ęce, pęce”, a ona mi na to podaje imię wujka i się śmieje.

        6. pamięta zdarzenia

Gdy nasza córeczka miała rok, może 13 miesięcy, przypadkiem nastąpiła na ogon zaprzyjaźnionego pieska. Pies zareagował w najbardziej delikatny z możliwych sposobów – warknął na nią. Od tego czasu obchodzi go dookoła, a mówiąc o nim używa określeń „Benio” (tak mówi na tego psa), „ogon”, „chap”.

        7. pamięta słowa użyte przez nas dawno temu

Jesteśmy w tym miejscu rozwoju córeczki, w którym każdego dnia słyszymy nowe słowa. Większości z nich używamy na co dzień. Są jednak i takie, które raczej pozostają poza naszym codziennym językiem. Takim słowem jest np. wyraz „sufit”. A tu nagle ni z gruszki, ni z pietruszki nasza córka pokazuje palcem do góry i mówi „sufit”. Mieliśmy oczy jak pięciozłotówki. Ostatni raz ten wyraz słyszała, gdy podrzucaliśmy ją do góry, gdy miała kilka miesięcy…

My – dorośli, często nie doceniamy tego, co potrafi nasze dziecko. Robimy coś i mówimy „E tam, za chwilę zapomni”. Dziecko nie zapomni. Nawet jeżeli nie będzie pamiętało konkretnego wydarzenia, a w główce po latach nie zostanie nawet wspomnienie, odbiór emocjonalny zdarzeń z okresu wczesnodziecięcego zostanie już na zawsze w jego podświadomości.

Prawa do zdjęcia należą do: artM

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *