A może by tak… opieka naprzemienna nad dzieckiem?

girl-with-smile-1171087-1280x960

Nie lubię rozstań. Nie lubię poczucia, że zostaję sama, nawet jeżeli to tylko na kilka dni. Nie lubię ich, choć jestem dorosła i wiem, że czasem po prostu tak musi być. Ale jak wytłumaczyć dziecku, że w jego świecie nagle nie będzie stale jednego z rodziców? Że tata jest, ale nie będzie już mieszkał z mamą, że z córeczką czy synkiem będą widywać się tylko „raz na jakiś czas”?

Nie wiem i mam nadzieję, że nigdy się nie dowiem.

Ale czy naprawdę koniecznie muszą się o tym przekonywać dzieci?

Czy zawsze muszą być płacze, krzyki, traktowanie dziecka jak karty przetargowej czy wręcz „żywej tarczy” w argumentacji między jego rodzicami?

Czy zawsze dziecko musi zostać z jedną z rozstających się stron, podczas gdy drugiemu ma przypaść w udziale wyłącznie płacenie alimentów i spotkania z dzieckiem np. raz w miesiącu?

A może jest takie rozwiązanie, które pozwalałoby dziecku mieszkać z obojgiem rodziców, być zarówno trochę z mamą, jak i z tatą? W Stanach Zjednoczonych, Skandynawii i niektórych innych państwach europejskim takim rozwiązaniem jest opieka naprzemienna nad dzieckiem, a więc rozłożenie obowiązków rodziców wobec dziecka w taki sposób, że przez część miesiąca dziecko mieszka z mamą, a przez drugą część miesiąca – z tatą. W ten sposób każde z rodziców aktywnie uczestniczy w jego życiu, zna jego radości, smutki, sukcesy, porażki, całą jego codzienność, a dziecko nie musi dokonywać wyboru czy zostać z mamą, czy z tatą (albo – co jeszcze gorsze – być postawionym przed koniecznością zostania z jednym z nich na mocy wyroku sądu bez własnego wyboru).

W Polsce wciąż brakuje przepisów, które wyraźnie wskazywałyby opiekę naprzemienną jako jedno z możliwych rozwiązań w sytuacjach „okołorozwodowych” czy „okołorozstaniowych”. Nie ma jednak żadnych zapisów, które zakazywałyby stosowania takiego rozwiązania, a zmiany, które pojawiły się już w 2009 roku w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym zwiastują moim zdaniem początek myślenia ukierunkowanego na zerwanie ze schematycznym przyznawaniem opieki nad dzieckiem przede wszystkim matce przy odsunięciu ojca na tzw. boczny tor i umożliwienie dziecku bycia z obojgiem z rodziców 🙂

Dzięki tym zmianom rodzice mogą przedstawić przed sądem pisemne porozumienie o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem (potocznie określa się je jako plan wychowawczy). Mogą więc ustalić także dni, w które ich dziecko będzie przebywało u mamy i dni, w które będzie przebywało u taty. A to już tak naprawdę krok w stronę wprowadzenia opieki naprzemiennej 🙂

Spotkałam się z takimi ustaleniami, zgodnie z którymi dziecko niedziele, poniedziałki i wtorki spędza u taty, a pozostałe dni tygodnia u mamy. Wiem co teraz myślicie – że rodzice tego dziecka na pewno rozstali się spokojnie, bez kłótni, przepychanek, awantur, że od początku wiedzieli jak ułożą swoje kontakty z synkiem. Otóż nie, nie było wcale bajkowo. Było tak, że gdyby mi ktoś powiedział, że podzielą opiekę nad małym między siebie, zwyczajnie bym nie uwierzyła. A jednak 🙂

Opieka naprzemienna ma chyba tylu samo zwolenników, co i przeciwników. Nie jestem psychologiem, nie musiałam też nigdy stanąć przed koniecznością osobistego zmierzenia się z takim rozwiązaniem, ale myślę, że przy zachowaniu dobrych chęci rodziców i poczucia bezpieczeństwa dziecka (bo przecież to ono jest najważniejsze), jest to bardzo dobry sposób na to, by dziecko było i mamy, i taty 🙂

Ważne jest także łączne spełnienie poniższych warunków:

  • dobra współpraca rodziców w realizacji ustalonego planu wychowawczego,

  • elastyczność rodziców,

  • bliskość miejsca zamieszkania rodziców.

Dlaczego akurat tych trzech? Ano dlatego, że:

  • kłótnie czy spory o realizację planu wychowawczego będą powodowały poczucie destabilizacji u dziecka,

  • brak elastyczności będzie wpływał na relacje między rodzicami, a tym samym na relacje dziecko – mama, dziecko – tata,

  • a jeżeli mama będzie mieszkać np. w Kościerzynie, a tata w Inowrocławiu, to dziecko nie będzie mogło mieć swojego świata, swoich przyjaciół w jednym miejscu, nie mówiąc już o tym, że nie wiem jak miałoby wówczas chodzić do przedszkola czy szkoły.

Porozumienie przedstawiana sądowi musi zawierać informacje o tym, jak rodzice widzą:

  • bezpośrednią opiekę nad dzieckiem i sposób kontaktowania się rodzica z dzieckiem,

  • sposób podejmowania istotnych decyzji dla dziecka,

  • sposób rozstrzygania sporów między rodzicami,

  • wydatki na dziecko.

Ten ostatni punkt jest bardzo ważny, bo będzie decydować o wysokości ewentualnych alimentów na dziecko.

Ostatnio pojawiła się także petycja Prawo dzieci do posiadania obojga rodziców, która postuluje m.in. wprowadzenie do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jako nadrzędnej zasady ustalania opieki naprzemiennej nad dzieckiem w przypadku rozstania się rodziców. Zainteresowanych odsyłam na stronę internetową:link, a do wszystkich Was, którzy zajrzeliście do tego wpisu, uśmiecham się o Wasze opinie na temat opieki naprzemiennej 🙂

Podstawa prawna: art. 107 § 1. kodeksu rodzinnego i opiekuńczego

Prawa do zdjęcia należą do: morleys