Ach śpij kochanie czyli moje sposoby na sen dziecka

śpioszek

Niezliczoną ilość razy słyszałam, że niemowlę na początku nie chce od życia wiele więcej niż jeść i spać. I o ile z pierwszą częścią tego zdania mogę się w pełni zgodzić, bo córeczka leżała przy mojej piersi tyle, że aż ciężko zliczyć, to z drugą – tą dotyczącą snu – już niekoniecznie. Od pierwszych dni była tak ciekawa świata, że sen schodził na dalszy plan. Tak jest do dziś, choć ma już 20 miesięcy. Jeżeli prześpi 12 godzin w ciągu doby, wpadamy w lekką konsternację 🙂

I co z tego, że przeróżne poradniki wskazują, że dla noworodka normą jest przesypianie od 17 do 20 godzin na dobę? Cóż z tego, że półroczne dziecko powinno spać ok. 14 – 16 godzin? Ano nic, mój maluch miał to w głębokim poważaniu 😛

Dziecko, by zasnąć potrzebuje bliskości i poczucia bezpieczeństwa, które znajduje… w ramionach mamy. Nosiłam, tuliłam, bujałam… Zdarzało się często, że malutka zasypiała w chuście i przytulona do mnie słuchając sobie bicia mojego serca spała smacznie dość długo. Najlepiej, gdy ja wtedy spacerowałam, bujanie dodatkowo ułatwiało jej spanie.

Nie mogłam jednak chodzić 24 godziny na dobę po dworze, a zasypianie w domu okazało się nie aż tak atrakcyjne dla mojej córki, by do oddania się w objęcia Morfeusza wystarczało tylko noszenie.

To wyszło tak jakoś naturalnie… rytuał usypiania początkowo skomplikowany i nieskomplikowany równocześnie. Kładłam się razem z córeczką do łóżka, przystawiałam ją do piersi, a gdy i to było niewystarczające do zamknięcia oczek, zaczynałam śpiewać kołysanki. Początkowo cicho i trochę nieśmiało,a gdy nie pamiętałam całego tekstu piosenki, nuciłam, a później zaglądałam do Internetu i uczyłam się kolejnych zwrotek. „Ach śpij kochanie”, „Wlazł kotek na płotek” i „Na Wojtusia z popielnika” na stałe zagościły w naszym wieczornym repertuarze 🙂 Od kilku miesięcy córeczka domaga się również śpiewania anglojęzycznego, a konkretnie piosenki „Twinkle twinkle little star”, czasem nawet nuci razem z nami 🙂 Jest to fajny sposób nie tylko na usypianie, ale też na wspólne spędzanie czasu z dzieckiem 🙂

Ostatnio do wieczornego śpiewania doszło też opowiadanie bajek – u nas koniecznie musi być to bajka o Jasiu i Małgosi, najlepiej, gdy zaczyna się od momentu, w którym dzieci znajdą się już w chatce Baby Jagi. Czasami bajeczka pomaga zasnąć, a czasem niestety wręcz przeciwnie – mała rozbudza się, dopowiada fragmenty opowieści typu „Jaga”, „zjeść”, „uciec”. Polecam stosowanie tej metody na własną odpowiedzialność 🙂

Dużym problemem związanym ze spaniem jest u nas (niestety wciąż i wciąż).. godzina pójścia spać. Nasza córeczka zdecydowanie będzie nocnym Markiem, jestem tego pewna tak, jak tego, że 2+2 to 4. Jak większość rodziców próbowaliśmy „ustawić” jej porę wieczornego zasypiania na 20 – 21. Owszem, zasypia. Po czym budzi się po godzinie, dwóch… i zaczyna się znów zabawa. Zabawa, która trwa do 2 – 3 w nocy 🙁

Pediatra, zapytana co zrobić spokojnie odparła „Przeczekać”. Hmmm łatwo powiedzieć, gdy to nie ty chodzisz później jak zombie :P. Próbowaliśmy przeczekać, próbowaliśmy też różnych metod. Nieskutecznych tak, że nie ma sensu nawet ich wyliczać.

Oczywiście wszyscy dają złote rady. Rady, których nie mamy ochoty stosować, których zwyczajnie sobie nie wyobrażamy. Jakie? Zazwyczaj takie, żeby przełożyć dziecko do osobnego łóżeczka (bo przecież jak to, żeby ona nadal spała z nami?!), położyć ją o tzw. normalnej porze wraz z zabawkami i zgasić światło. Najwyżej sobie pokrzyczy i popłacze, ale się nauczy. Nie wiem jak jest lub było u Was, dla mnie to metoda żywcem z PRL-u. Taki „zimny chów”. Pokrzyczy, popłacze, a co tam. Dziękuję, to nie dla mnie, nie dla nas, nie dla naszego dziecka. Zostawienie dziecka samego w ciemnościach na pewno gwarantowałoby płacz. Choćby mój.

Jak się okazało metodą prób i błędów bardzo skuteczna jest u nas zmodyfikowana wersja tej „barbarzyńskiej” metody. Córeczka kładzie się obok mnie, a my po bajeczce, piosence i wstaniu na siusiu definitywnie gasimy światło i udajemy, że śpimy. Ona leży, próbuje mnie zaczepiać, gada do mnie, czasem dotyka ręki, próbuje mną potrząsnąć. Nie reaguję, tylko nos i usta chowam w poduszce, by nie usłyszała przypadkiem jak parskam śmiechem. Działa. Zasypia bez płaczu, krzyku i poczucia zostawienia samej przez rodziców 🙂

I wiecie co? To jest naprawdę piękne, gdy Twoje dziecko śpi 🙂

Prawa do zdjęcia należą do: Ivette Ferrero