Czas na żurek wielkanocny

WP_20160327_004Minął Czwartek. Czwartek, na który planowałam wielkie sprzątanie przedświąteczne, a w którym kilka godzin spędziłam nad konstrukcją umowy i plany sprzątania musiały odfrunąć. Nadszedł… Piątek. Wielki Piątek. Piątek pełen przygotowań. I tak właśnie patrzę na zegar i widzę, że z tego piątku niewiele już zostało, a do zrobienia jeszcze tyle, że ho ho… Taka chyba już polska tradycja 🙂

Na parapecie zaczyn na chlebek na zakwasie (robię go pierwszy raz w życiu, trzymajcie kciuki, by wyszedł 🙂 ), w piekarniku sernik, na kuchence zalewa do śledzi. Przy przygotowywaniu zaczynu na chlebek i ciasta pomagała mi oczywiście córeczka 😉 Jednak mimo tej pomocy przed nami długi, długi wieczór, ale… nie zapomniałam o Was… obiecałam napisać co dalej zrobić z zakwasem na żurek. I oto voila.

Przygotowujemy wywar – dajemy takie warzywka, jak do każdej innej zupy: marchewkę, pietruszkę, seler, pora, cebulę. Jak najbardziej wywar może być gotowany na mięsie. Super, gdy jest ugotowany na boczku, wędzonych żeberkach lub szynce 🙂

Można też wykorzystać wywar, który zostanie nam po ugotowaniu szynki do podania na świąteczny stół i zmieszać go z wywarem warzywnym.

Po ugotowaniu wywaru wyjmujemy z niego warzywka, nie będą nam potrzebne do żurku, ale mogą się przydać np. na sałatkę jarzynową 🙂 Wlewamy nasz zakwas do wywaru warzywno – „wędzonkowego”. W zależności od mocy zakwasu, stosujemy różne proporcje (z reguły jest to stosunek 1:2 – 1 szklanka zakwasu to 2 szklanki wywaru).

Trzeba zachować bardzo dużą ostrożność i dozować do smaku jak komu bardziej pasuje. Trzeba też pamiętać, że żurek już po zagotowaniu będzie smakował ciut inaczej niż przed 🙂 Tutaj mamy prawdziwe pole do popisu, jeżeli chodzi o przyprawianie. Nie oznacza to jednak, że możemy zrobić sobie „festiwal” przypraw, bo wybór mamy w praktyce ograniczony do soli, pieprzu, ziela angielskiego i listka laurowego – proporcje jak komu pasuje, my przyprawiamy według przepisu podanego u góry. Przepisowy tata dodaje jeszcze 3-4 ząbki czosnku – oczywiście ręcznie posiekanego! Na dziesięć minut przed końcem gotowania tym, którzy lubią cebulę, proponuję wrzucić do garnka z zupką cebulkę posiekaną w piórka. Dodajemy także skrojoną na plasterki białą kiełbasę i pokrojoną w kostkę szynkę lub boczek.

Teraz jest też czas na to, by doprawić nasz żurek już ostatnią, ale najważniejszą przyprawą – majerankiem. I tu znów jak kto lubi – przepisowy tata dodaje dużo majeranku, ale nie za dużo, tak, żeby do żurku nie trzeba się było „przedzierać” gdy będzie już na talerzu lub w wydrążonym chlebku.

Na wierzchniej części żurku wlanego do talerzy układamy jajeczko na twardo pokrojone na ćwiartki i już można jeść 🙂 Mała podpowiedź: Jajeczko ładnie wygląda ułożone w kwiatka.

Mam nadzieję, że Wasze żurki będą tak pyszne, jak nasz 😉 Smacznego! I oczywiście smacznego jajeczka i wszelkiej pomyślności na Wielkanoc 🙂

 A na fotce już nasz tegoroczny Wielkanocny żurek 🙂

2 thoughts on “Czas na żurek wielkanocny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *