Czy to koniec przepisowej mamy?

question-mark-1236555

MÓJ PIERWSZY … ROK

Rok. Dużo i niedużo. Rok, w ciągu którego napisałam 78 postów i odpisałam na tysiące komentarzy i maili. Rok, w którym poznałam wielu wspaniałych rodziców i… setki ludzkich dramatów. Odpisuję na wszystkie wiadomości, staram się odpowiedzieć na każde zadane mi pytanie. Wiem, że części z Was udało mi się pomóc i niezmiernie mnie to cieszy 🙂

CZARNE CHMURY

Nadszedł jednak moment, w którym nad blogiem zawisły czarne chmury. Wielkimi krokami zbliża się dzień, w którym będę musiała podjąć decyzję czy nadal być przepisową mamą.

Nie chciałabym odpuszczać. Chciałabym móc zostać i cały czas pisać dla Was. W tym celu jednak do 1-ego października muszę dokonać opłaty za możliwość korzystania z adresu przepisowamama.pl i dalszego tworzenia strony. Opłaty dość dużej, bo wynoszącej kilkaset złotych.

W ŻYCIU NIE MA NIC ZA DARMO

To pisanie bloga kosztuje? Ano, niestety kosztuje. Pomijam tu mój czas i moją pracę. Kosztuje utrzymanie bloga jako takiego.

Domyślam się, że u części z Was po przeczytaniu ostatniego akapitu pojawi się w głowie myśl mniej więcej takiej treści „Ale przecież to blog prawnika, więc jak to – prawnika nie stać na ponoszenie opłat?”, dlatego śpieszę wyjaśnić 🙂

Fakt – jestem prawnikiem, ale primo – prawnikiem, który wiele swojej pracy wykonuje pro publico bono, nie otrzymując za to żadnego wynagrodzenia (ot, choćby odpowiedzi na komentarze są takimi mini poradami prawnymi udzielanymi przeze mnie całkiem gratis), secundo – prawnikiem – mamą, która zdecydowała się na to, by przez pierwsze lata życia swojej córeczki być razem z nią. To oznacza, że nie wychodzę codziennie na 8 godzin do pracy, a jedynie od czasu do czasu piszę pisma lub prowadzę szkolenia. Co za tym idzie – nie zarabiam kokosów.

PRZYSZŁOŚĆ ZALEŻY OD CIEBIE

Dlatego ten post to nie odpowiedź na jedno z Waszych pytań, ale… pytanie ode mnie do Was. Pytanie o to, czy przepisowa mama jest potrzebna.

Przyszłość tego bloga zależy od Was. Od tego, czy uznacie, że warto mi pomóc, bym wciąż mogła pomagać innym.

Jeżeli uważasz, że warto, że przepisowa mama Ci pomogła, możesz dokonać wpłaty dowolnej kwoty na poniższe konto: 87 1140 2004 0000 3102 7421 9106 z dopiskiem „przepisowa mama” w tytule przelewu.

Dziękuję wszystkim tym, którzy uważają, że przepisowa mama zasługuje na dalszą wypełnioną postami, komentarzami, wzorami pism i mailami przyszłość 🙂

Prawa do zdjęcia należą do: Steven Goodwin

7 thoughts on “Czy to koniec przepisowej mamy?

  • 21 września 2016 o 12:43 am
    Permalink

    No niestety często tak jest, że po roku koszty hostingu wzrastają i cena już nie jest promocyjna jak na początku. Z tego względu ja swój blog założyłam na darmowym blogspocie. Mam jednak nadzieję, że uda Ci się zebrać pieniądze na utrzymanie tego bloga bo przenoszenie go na darmową platformę w tej chwili to byłoby dużo roboty, ale możesz o tym pomyśleć albo zacząć zarabiać na blogu sprzedając przynajmniej po części swoje porady prawne. Życzę powodzenia.

    Odpowiedz
    • 21 września 2016 o 4:14 pm
      Permalink

      Dziękuję Ci bardzo za słowa wsparcia 😉 Też mam nadzieję, że się uda, wiem, że mam wspaniałych Czytelników 🙂 i mówiąc całkiem poważnie – sama już sobie nie bardzo wyobrażam życie bez bloga 😉

      Odpowiedz
  • 23 września 2016 o 11:38 am
    Permalink

    Ja też poszłam trochę na łatwiznę zakładając bloga na bloggerze bez fajnego adresu. Coś za coś. Po prostu nie sądziłam wówczas (i nadal nie sądzę), ze blog będzie moim źródłem utrzymania. To hobby, które pozwala mi też czasem oczyścić się z negatywnych emocji. Przed 1 października obiecuję moje wsparcie z adnotacją „Obywatelka Matka” ;). Niewykluczone, że kiedyś będę potrzebowała porady. Na razie, na szczęście, nie.
    Dobrze,że jesteś, bo jednak ludzie potrzebują takiego miejsca w sieci. Może znajdą się tacy, którzy choćby z samej przyzwoitości, bo kiedyś im pomogłaś, wesprą Cię.
    Trzymam kciuki!:)

    Odpowiedz
    • 24 września 2016 o 5:31 pm
      Permalink

      Dziękuję Ci z całego serca 🙂 A po poradę możesz zgłosić się zawsze, choć wiadomo – lepiej jest, gdy człowiek nie musi borykać się z problemami natury prawnej 😉
      Ja zakładając bloga także nie wiązałam z nim nadziei na zarabianie, ale liczyłam na to, że troszkę inaczej rozwinie się nasza prywatna sytuacja finansowa. Tymczasem ona rozwija się na bieżąco (i wydaje mi się, że nawet w dobrym kierunku), ale w tempie małego żółwika :P. Samo życie po prostu 😉

      Odpowiedz
  • 25 września 2016 o 11:16 am
    Permalink

    Witam, trafiłam na Pani bloga przypadkiem i okazał się bardzo przydatny. Robi Pani dużo dobrego swoimi prawnymi poradami internetowymi dlatego szkoda byłoby gdyby została Pani zmuszona do jego zamknięcia. Ze swojej strony spróbuję wspomóc finansowo Pani działalność. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 26 września 2016 o 12:28 pm
      Permalink

      Witam,
      Bardzo dziękuję 🙂 Faktycznie staram się w miarę swoich możliwości pomóc jak najwięcej i bardzo to miłe, gdy widzę, że moi Czytelnicy to doceniają 🙂
      Pozdrawiam serdecznie.

      Odpowiedz
  • 1 października 2016 o 5:04 pm
    Permalink

    Bardzo dziękuję za wsparcie 🙂 Dzięki Wam – najlepszym Czytelnikom, jakich można mieć, udało się uzbierać prawie połowę kwoty, jaką musiałam wpłacić, by blog nadal istniał. Wasze wsparcie i ciepłe słowa kierowane pod adresem bloga sprawiły, że nie mogłam postąpić inaczej niż opłacić fakturę 🙂
    Przepisowa mama nadal będzie pisać 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *