Dogadajmy się – o mediacji rodzinnej słów kilka

danbo-1863422_1920Czy bajkowe skrzaty, smoki, dzielni obrońcy uciemiężonych księżniczek mogą mieć cokolwiek wspólnego z całkiem realnym rozstaniem dwojga ludzi?

Czy z byłym partnerem lub partnerką można znaleźć nić porozumienia? Czy jest coś  (ktoś), co sprawi, że złe emocje choć na chwilę zostaną zamknięte w puszce (Pandory), a w ich miejsce wskoczy pragmatyczny chłodny osąd sytuacji?

Kim jest mediator? I dlaczego warto rozważyć zawarcie ugody z byłym partnerem zamiast „ciągania się po sądach”?

Ona i On. Wielka miłość, a może wielka fascynacja. Po kilku latach wspólnego życia oboje czuli, że to nie to. Coś zgasło, wypaliło się, czegoś zabrakło. Nie chcieli,a może nie umieli walczyć o siebie. Nad filiżankami aromatycznej kawy ustalili szczegóły swojego rozstania. Zrobili spis i podział majątku, określili zasady opieki nad dziećmi, psem i złotą rybką, która nie spełniła ich marzeń. Rozwód był tylko formalnością. A później żyli długo i szczęśliwie.

I tylko czemu przed oczami zamajaczył mi obraz Shreka i Fiony? 😉

Może dlatego, że wszystko to brzmi niczym bajka. Rozwód, ustalenie zasad opieki nad dziećmi czy podział majątku w zgodzie przy kawie lub butelce dobrego wina wydają się tak nierealne, jak smoki, ogry, gobliny, trolle czy Ciasteczkowy ludzik.

A jednak takie rozstania też się zdarzają. Rozstania, w których mimo szalejących emocji ludzie potrafią powiedzieć stop swoim „ego”. Rozstania, w których podstawą jest rozmowa.

Tak,wiem, że przemknęło Ci teraz przez głowę, że skoro jest możliwość rozmowy, to nadal jest szansa na posklejanie związku, że nie ma potrzeby by tematem rozmów było właśnie rozstanie. Ale to nie do końca tak. Fakt, że rozstający się ze sobą ludzie chcą rozmawiać, nie musi oznaczać, że nadal chcą być razem.

Ba, to, że chcą rozmawiać nie oznacza także tego, że rozmawiać potrafią.

I tu właśnie majaczy na horyzoncie postać, która może pomóc w rozmowie i spowodować, że tych dwoje ludzi wypracuje „porozumienie”. Mediator. 

Jakie sprawy rodzinne mogą zostać omówione i ustalone przy udziale mediatora lub mediatorów? Kiedy można prowadzić mediację rodzinną? Jakie zdarzenie ją rozpoczyna?

Rozstająca się para może skorzystać z pomocy mediatora zarówno przed wstąpieniem na drogę sądową, jak i już po rozpoczęciu postępowania sądowego. Początkiem mediacji może być:

  • umowa o mediację zawarta przez strony,
  • wniosek o mediację złożony przez jedną ze stron,
  • postanowienie sądu, przed którym toczy się postępowanie

A gdy już o postępowaniu mowa, to … jakie postępowanie?

Przedmiotem mediacji rodzinnej może być m.in.:

  • pojednanie małżonków (tak, zdarza się, że mimo złożonego pozwu o rozwód, dzięki pomocy mediatora dochodzi do „naprawy” związku),
  • ustalenie zasad wykonywania władzy rodzicielskiej,
  • ustalenie zasad kontaktu z dziećmi,
  • ustalenie wysokości i zasad alimentacji małoletnich dzieci i/lub współmałżonka,
  • ustalenie sposobu korzystania ze wspólnego mieszkania lub domu,

a jej celem jest wypracowanie przez strony porozumienia, którego treść zostaje zapisana w formie ugody przez mediatora.

„Dogadanie się” zastępuje postępowanie sądowe, a ugoda zawarta przez mediatora – wyrok sądowy. Oczywiście, ugoda wymaga zatwierdzenia przez sąd – sprawdzane jest czy ugoda nie jest sprzeczna z prawem lub zasadami współżycia społecznego, czy nie zmierza do obejścia prawa oraz czy jest zrozumiała i nie zawiera sprzeczności. Ot, choćby ugoda dotycząca opieki naprzemiennej nie może równocześnie wskazywać na wyłączne prawo matki lub ojca do zamieszkiwania z dzieckiem – byłoby to przecież zaprzeczeniem celu spisania takiej ugody.

Przepisy wskazują na to, że porozumienie się z ex może więc być całkiem realne… Może i smoki istnieją? 😉

 Prawa do zdjęcia należą do: Alexandra (pixabay: Alexas_Fotos)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *