Idealne dziecko? Twoje :)

13077396_1018262151554313_1211603970_n

Powszechnie uważa się, że nie ma ani ludzi idealnych, ani idealnych dzieci. Sama nie wiem ile razy w życiu własne niedoskonałości tłumaczyłam właśnie takim stwierdzeniem. Ale teraz, będąc mamą, zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy naprawdę nie ma dzieci idealnych.

Nie ma? Jak to nie ma? A co, jeżeli napiszę, że są? I że takim idealnym dzieckiem jest córka Twojej sąsiadki z naprzeciwka, synek pani przedszkolanki, moja córeczka i… tak, dobrze się domyślasz – Twoje dziecko 🙂

Przypuszczalnie nie znam Ciebie ani Twojego dziecka, nie wiem w jakim humorze budzi się rano ani czy przypadkiem nie dostało dziś ataku histerii w sklepie osiedlowym, gdy nie chciałaś kupić mu batonika, jak więc mogę tak twierdzić?

Schematyczne myślenie powoduje, że większość z nas uważa, że idealne dziecko to takie, które posadzone w kąciku z zabawkami, grzecznie zajmie się same sobą, takie, które ze szkoły przynosi same pochwały i piątki, takie, które nie płacze, nie krzyczy, nie przeszkadza rodzicom itd.

Takich dzieci faktycznie nie ma. I nie ma prawa być. Dziecko ma ten przywilej, że jest dzieckiem. I jako takie ma prawo do okazywania emocji (nawet, gdy wyraża to krzykiem, od którego pękają nam bębenki w uszach), do naszej obecności, uwagi, troski i pomocy.

Wiele z tych zachowań dziecka, które wydawałyby się niedoskonałe, składa się właśnie na jego idealność i niepowtarzalność.

Nie ma znaczenia kiedy Twojemu dziecku wyrżnął się pierwszy ząbek ani kiedy po raz pierwszy się do Ciebie uśmiechnęło. Nie jest ważne, czy bawi się samo, czy dopomina się wciąż Twojej obecności. Nie liczy się to czy dostaje piątki czy tróje z matematyki, czy pójdzie do ogólniaka, technikum czy szkoły zawodowej.

Ważne jest tylko to, by czuło, że w Twoich oczach i w Twoim sercu jest idealne. Bo to będzie miało ogromne znaczenie dla budowania przez nie poczucia własnej wartości i swojego szczęścia w dorosłym życiu.

My – rodzice mamy taką przypadłość, by chwalić się osiągnięciami własnego dziecka. By dzielić się z całym światem informacjami o tym, kiedy nasza pociecha usiadła, postawiła pierwsze kroki, powiedziała pierwszy raz „mama”, „tata”, kiedy zaczęła mówić zdaniami, jeść samodzielnie, korzystać z nocniczka, nauczyła się czytać, pisać, liczyć.

Dzięki smartfonom, iphonom i innym cudom techniki możemy fotografować i nagrywać kolejne osiągnięcia naszych dzieci i przesyłać je rodzinie i przyjaciołom. Dzięki Facebookowi, Instagramowi, Tweeterowi możemy dzielić się zdjęciami i filmami z całym światem. I choć nie jestem zwolenniczką publicznego udostępniania wszystkich prywatnych informacji i zdjęć, wiem, że … Chwalimy się, bo jesteśmy dumni. I mamy do tego pełne prawo 🙂

Ale czy zastanawiamy się nad tym, by poza dzieleniem się idealnością naszego dziecka z innymi ludźmi, dać to odczuć także „obiektowi” naszych zdjęć, filmów i słów? Nie twierdzę, że dziecko należy cały czas chwalić, że powinniśmy zgadzać się na każde jego zachowanie, realizować każde marzenie. Ale czy swoją obecnością w życiu naszego dziecka dajemy mu odczuć, że jest dla nas idealne, że niezależnie od tego, co potrafi i robi, dla nas jest wyjątkowe?

Kilkanaście dni temu jechaliśmy z córeczką pociągiem do Gdańska. Chcąc wybrać najlepszą dla dziecka i dla nas opcję podróży, kupiliśmy bilety uprawniające nas do skorzystania z tzw. „taniej kuszetki”. Opcję – jak się okazało – najgorszą z możliwych, bo dla naszej 22 – miesięcznej córeczki na długich kilka godzin zaczęły liczyć się tylko drabinka i wspinaczka, co znacznie oddaliło myśli o spaniu. A moje powieki stawały się coraz cięższe i cięższe. Około 3 nad ranem usłyszałam: „Mamo, obudź się”. W głowie pojawiły się same wykrzykniki, wszystko we mnie krzyczało „Spaaaaaaać!”. Nie wiem, jak mała to wyczuła, ale zaraz padły dalsze słowa „Kocham Cię”. I jak tu się gniewać? Jak nie kochać? Jak nie sądzić, że dziecko to istota doskonała? 🙂

Pomyślałam wtedy, że warto nie spać dla takich słów. Warto nie spać dla zabawy z dzieckiem, dla przytulania i noszenia w czasie ząbkowania. Warto odłożyć na później sprzątanie kuchni, by spędzić czas ze swoim maluchem. Warto nawet zapomnieć o porannej kawie i wypić ją już zimną, by dać dziecku poczucie wyjątkowości.

Spójrz na to tak:

  1. Czekałaś (albo czekałeś) na to maleństwo od czasu, gdy tylko okazało się, że zamieszkało w brzuszku (a może i wcześniej) i że mimo chwil zwątpienia, zniecierpliwienia czy zmęczenia kochasz je całą/całym sobą.

  2. Wiem, że wyobrażałaś sobie (albo wyobrażałeś) jak będzie wyglądać, jak będzie się uśmiechać, jak będzie mówić i wiem, że każdy uśmiech, każde słowo, każdy gest Twojego dziecka był i jest najpiękniejszy na świecie 🙂

  3. Wiem, że Twoje dziecko jest wyjątkowe. Właśnie dlatego, że jest sobą. Nawet, gdy oznacza to bycie diabełkiem o anielskim spojrzeniu 🙂

  4. Wiem, że Twoje dziecko jest także częścią Ciebie, więc część jego „wad” to w pewnym stopniu i Twoja zasługa.

To jak? Odrywasz się od czytania i biegniesz do swojego dziecka, by dać mu odczuć, jak ważne jest dla Ciebie? Ja tak 🙂

4 thoughts on “Idealne dziecko? Twoje :)

  • 20 kwietnia 2016 o 8:19 pm
    Permalink

    Bardzo się wzruszyłam. Świetny tekst- podzielam zdanie w 100 %. Dzieci są od tego, żeby broiły, krzyczały, płakały itd. Dorośli często tak robią, więc dlaczego nie dzieci? Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, ale też nie ma co przesadzać. One są kochane właśnie dlatego, że takie są 🙂

    Odpowiedz
    • 20 kwietnia 2016 o 9:59 pm
      Permalink

      Miło mi, że tekst Ci się podobał i że się ze mną zgadzasz 🙂 Świetnie to ujęłaś – dzieci są kochane właśnie dlatego, że są takie, jakie są 🙂

      Odpowiedz
    • 23 czerwca 2016 o 9:07 pm
      Permalink

      Bardzo możliwe, że gdy tylko czas mi pozwoli, pojawi się jeszcze jakiś post o podobnej tematyce 🙂 Zapraszam 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *