Klauzula sumienia polityków zagrożeniem dla praw kobiet

27/04/2006 #7

MATKA POLKA. MATKA KOBIETA. MATKA PRAWNIK

Jestem matką. Matką, która nie wyobraża sobie już życia bez swojej córki. Matką, która pamięta wciąż jak zatrzymało jej się serce, gdy podczas badań prenatalnych lekarz wyjątkowo długo wsłuchiwał się w bicie serca jej dziecka. Matką, która dzięki tym badaniom (zrobionym na koszt własny, a nie w ramach refundacji z NFZ) miała pewność, że wszystko jest ok. Matką, która wie choćby jak ważne jest USG genetyczne.

Jestem kobietą. Kobietą, która wie, że był długi czas, gdy obecność Polski w Europie mimo przynależności geograficznej była tylko marzeniem i jest bardzo zdziwiona, że tak wielu osobom nasz udział w tworzeniu wspólnej Europy przeszkadza.

Kobietą, która nie przepada za polityką, choć stara się za nią nadążać, bo niestety ma ona wpływ na nasz świat. Po piątkowych obradach i głosowaniu w polskim Sejmie może zmienić się rzeczywistość wszystkich kobiet w Polsce.

Jestem prawnikiem. I to sprawia, że patrzę na projekt ustawy wprowadzającej całkowity zakaz aborcji trochę inaczej niż większość społeczeństwa. Pisałam o tym także tutaj.

Ktoś może powie, że szukam dziury w całym albo że się czepiam. Fakt, czepiam się. Tak mocno się czepiam, że postanowiłam spojrzeć na to, jak wyglądałaby zgodność tej ustawy (jeżeli zostanie przyjęta przez Sejm, następnie przez Senat, a później podpisana przez Prezydenta) z aktami prawa międzynarodowego, które także obowiązują w naszym kraju.

ARGUMENTY MORALNO – EMOCJONALNE

Projekt ustawy złożony przez Komitet Stop Aborcji przeszedł przez pierwsze czytanie w Sejmie mimo protestów wielu kobiet. Mimo marszy. Mimo akcji „Wieszak” i aktualnie trwającej „Czarny protest”. Mimo tego, że przyjęcie ustawy tej treści link spowoduje, że do urodzenia dziecka zmuszona będzie m. in. każda kobieta:

  1. u której owocem gwałtu będzie ciąża, w tym także 11, 12 czy 13 – letnia dziewczynka,

  2. której życie będzie zagrożone,

  3. mająca świadomość, że urodzi dziecko tak chore, że niezdolne do samodzielnej egzystencji, do samodzielnego oddechu, bicia serca, pracy mózgu,

do jej twórców i zwolenników żadne argumenty moralno – emocjonalne nie przemawiają. Łatwiej byłoby zmienić poglądy krowy.

ARGUMENTY SONDAŻOWE

Sondaż TNS Polska przeprowadzony dla Polskiego Radia 24 pokazuje wyraźnie, że zaostrzenia prawa aborcyjnego chce jedynie 14% Polaków (szczegóły znajdziesz tutaj).

Ten argument także nie trafia do przekonania. Skoro my Polacy wszystko wiemy najlepiej, to i Komitet Stop Aborcji wie najlepiej czego potrzebują i oczekują Polki. Najlepiej wie też Episkopat. A jeszcze lepiej wiedzą politycy.

KLAUZULA SUMIENIA POLITYKA

Podczas piątkowego głosowania za odrzuceniem projektu ustawy zaostrzającej obowiązujące obecnie w Polsce prawo aborcyjne okazało się, że polskiego posła obowiązuje li i jedynie klauzula sumienia (!).

Oczywistym jest, że to nie czas I Rzeczypospolitej, gdy poseł związany był instrukcjami elektoratu z ziemi, która wysyłała go na sejmik, oczywistym jest też, że brak jest przepisów, które wprowadzałyby odpowiedzialność posła za łamanie obietnic danych wyborcom.

Wydawać by się jednak mogło, że posłowie Sejmu Rzeczypospolitej winni mieć świadomość tego, że przepisy, które wprowadzają w życie muszą być zgodne z obowiązującym stanem prawnym. A tu niespodzianka. Jeżeli ustawa zaostrzająca prawo aborcyjne w Polsce wejdzie w życie, będzie niezgodna z szeregiem aktów prawa międzynarodowego, które przyjęliśmy wcześniej.

Co więcej, sama Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej wyraźnie wskazuje, że „Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.” /art.91 ust. 2/

Więc jak to? Czyżby właśnie toczyły się prace sejmowe nad ustawą, która nie będzie zgodna z umowami międzynarodowymi ratyfikowanymi przez Polskę za zgodą ustawy? I kolejne ważne pytanie – czy taka ustawa będzie wiążąca i ważna dla nas?

USTAWA ZAOSTRZAJĄCA PRAWO ABORCYJNE A AKTY PRAWA MIĘDZYNARODOWEGO

Zaostrzenie prawa aborcyjnego – już i tak najbardziej restrykcyjnego w całej Europie – to forma decydowania przez państwo o polityce rodzinnej obywateli. Władzy sięgającej rozmiarem władzy rzymskiego ojca rodziny, który mógł decydować o prawie życia i śmierci swoich bliskich. To zamach na prawa kobiet.

Rozważając temat ustawy, która przeszła pomyślnie przez pierwsze czytanie w Sejmie zajrzałam do dwóch Konwencji odnoszących się do praw człowieka. Poniżej zestawienie kilku wybranych artykułów i mój komentarz.

Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z dnia 4 listopada 1950 roku

(Dz. U. 1993 Nr 61, poz. 284)

Artykuł 3: Nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu.”

Jak wskazuje Izabela Joanna Biśta w opracowaniu „Zakaz tortur, nieludzkiego lub poniżającego traktowania”: „Poniżające traktowanie nie wymaga (…) użycia siły czy też bezpośredniego naruszenia integralności fizycznej. Czasami wystarczającym elementem jest postawienie ofiary w sytuacji wywołującej u niej uczucie upokorzenia i poniżenia, która albo łamie jej wolę, albo stawia ją w sytuacji, która uwłacza ludzkiej godności. (…)”.

Czy znajdzie się ktoś, kto uzna, że postawienie kobiety w sytuacji, w której będzie zmuszona urodzić dziecko pochodzące z gwałtu nie wywoła u niej uczucia upokorzenia i poniżenia? Wiem – są kobiety, które zniosą każdy cios tak, że nie będzie widać jego śladu. Upokorzenie i poniżenie będzie jednak tkwiło głęboko, a u wielu kobiet będzie powracać przy każdym spojrzeniu na dziecko.

Wniosek jest jeden: zmuszenie kobiety do urodzenia dziecka pochodzącego z gwałtu wbrew jej woli stanowi naruszenie art. 3 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Warto pamiętać, że również w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej znajduje się powtórzenie zapisu tego przepisu – art. 40 wskazuje, że „Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.”

Tym samym zmuszenie kobiety do urodzenia dziecka pochodzącego z gwałtu wbrew jej woli stanowi naruszenie nie tylko art. 3 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, ale także art. 40 Konstytucji, która jest aktem o najwyższej mocy prawnej.

Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej ratyfikowana ustawą z dnia 6 lutego 2015 roku (Dz. U. 2015 poz. 961)

Artykuł 12. pkt 1.: „Strony podejmą konieczne środki by promować zmianę społecznych i kulturowych wzorców zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn.”

Państwa – Strony Konwencji (a więc w tym również Polska) mają obowiązek promowania zmian wzorców zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia stereotypowych ról obu płci. Jednym z takich stereotypów niewątpliwie jest rola kobiety – matki. Matki za wszelką cenę. Za cenę własnej godności matki zgwałconej. Za cenę własnego zdrowia matki, która będzie musiała urodzić choć może to być ostatnia rzecz, jaką w życiu zrobi. Za cenę poświęcenia, jakie będzie musiała włożyć w opiekę nad dzieckiem niezdolnym do jakiejkolwiek egzystencji.

Wymaganie od kobiety, by urodziła za wszelką cenę, bez możliwości dokonania przez nią wyboru to poniekąd kultywowanie stereotypu Matki Polki. Matki katoliczki. Matki pokornej. Kultywowanie stereotypu wbrew zapisom Konwencji, którą (po wielkich bojach) podpisaliśmy.

Artykuł 42. pkt 1. : „Strony przyjmą konieczne środki ustawodawcze lub inne środki w celu zapewnienia, by w postępowaniu karnym wszczętym w związku z popełnieniem któregokolwiek z aktów przemocy objętych zakresem niniejszej konwencji, kultura, zwyczaj, religia, tradycja lub tak zwany „honor” nie stanowiły usprawiedliwienia popełnienia takiego aktu. Obejmuje to zwłaszcza twierdzenia, że ofiara naruszyła kulturowe, religijne, społeczne lub tradycyjne normy lub zwyczaje stanowiące kryteria właściwego zachowania.”

Religia nie może stanowić usprawiedliwienia dla przemocy. Wprowadzenie zaostrzonych przepisów aborcyjnych popiera Kościół katolicki (choć niekoniecznie wierni). Takie zmiany w prawie to akt przemocy wobec kobiet. Nie tylko katoliczek, choć dla państw – sygnatariuszy konwencji nie ma to znaczenia.

Znaczenie ma jedynie zapis, że religia nie jest usprawiedliwieniem dla przemocy.

Czym zaś jest przemoc w świetle postanowień konwencji?

Artykuł 3 w punkcie a wskazuje, że „poprzez „przemoc wobec kobiet” rozumie się jako naruszenie praw człowieka i formę dyskryminacji kobiet i oznacza wszelkie akty przemocy ze względu na płeć, które powodują lub mogą prowadzić do fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej szkody lub cierpienia kobiet, w tym również groźby takich aktów, przymus lub arbitralne pozbawianie wolności, zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym”.

Wolność wyboru, wolność światopoglądu są prawami człowieka. Przymus powodujący naruszenie tych praw i prowadzący do cierpienia kobiet jest przemocą. Przemocą, na którą nie zgadzam się jako matka, kobieta i prawnik. Przemocą, której stosowania zabraniają przepisy prawa międzynarodowego, które wciąż obowiązują w Polsce.

Prawa do zdjęcia należą do: Johan Cloete