Merytoryczna ocena projektu ustawy całkowicie zakazującej aborcji

czerwone światłoW sobotni wieczór wyraziłam swoje zdanie na temat wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji: klik. Zdecydowane stanowcze NIE.

Dziś jeszcze raz w tym temacie. Tym razem dokonam oceny merytorycznej projektu ustawy, bo proponowane w nim zmiany mnie – prawnika – przerażają. Z góry przepraszam za dygresje, jestem tylko kobietą 😉

Projekt ustawy, przeciwko której protestują tysiące kobiet w Polsce dostępny jest :tutaj

A moje przemyślenia są następujące…

Nowa ustawa, zgłoszona zgodnie z prawem inicjatywy obywatelskiej przez 100 000 obywateli (lub więcej, nie mam danych, które mogłabym tu przytoczyć), miałaby wprowadzać zmiany w dwóch aktach prawnych – w ustawie z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny.

O ile zmiany dotyczące tytułu (w nowej wersji ustawa o planowaniu rodziny miałaby nosić tytuł „o powszechnej ochronie życia ludzkiego i wychowaniu do życia w rodzinie”) i treści preambuły (zmiana z brzmienia: „ Uznając, że życie jest fundamentalnym dobrem człowieka, a troska o życie i zdrowie należy do podstawowych obowiązków państwa, społeczeństwa i obywatela; uznając prawo każdego do odpowiedzialnego decydowania o posiadaniu dzieci oraz prawo dostępu do informacji, edukacji, poradnictwa i środków umożliwiających korzystanie z tego prawa, stanowi się, co następuje” na „„Uznając, że wyrażona w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej zasada prawnej ochrony życia każdego człowieka nierozerwalnie związana jest z przynależną każdemu, niezależnie od etapu jego rozwoju, przyrodzoną i niezbywalną godnością człowieka, stanowi się, co następuje:”) są dla mnie możliwe do przełknięcia (choć trochę niczym gorzka pigułka), o tyle dalsze zapisy są w mojej ocenie tak niejasne i nieostre, że sama nie wiem jak je interpretować.

Aktualnie art. 1 ustawy brzmi tak: „ Prawo do życia podlega ochronie, w tym również w fazie prenatalnej w granicach określonych w ustawie”.

Proponowana jest zmiana na: „Art. 1. Każdy człowiek ma przyrodzone prawo do życia od chwili poczęcia, to jest połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej. Życie i zdrowie dziecka od jego poczęcia pozostają pod ochroną prawa.”

Oczywiście, każdy z nas z lekcji biologii wie, że do powstania nowego życia niezbędne jest połączenie się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej. Tylko kiedy dokładnie ten moment następuje?

Wyznaczając termin porodu przyszłej matce lekarz kieruje się tzw. regułą Naegelego (lekarza żyjącego w latach 1778 – 1851), która zakłada, że ciąża trwa 280 dni licząc od pierwszego dnia ostatniej miesiączki. Wzór wygląda tak: Termin porodu = pierwszy dzień ostatniej miesiączki + 7dni + 1 rok– 3 miesiące . Tyle, że nie każda kobieta ma cykl 28 – dniowy z owulacją w jego 14 dniu. I nie u każdej kobiety do zapłodnienia dojdzie w tym samym momencie.

Nie jestem biologiem ani ginekologiem, ani nawet matematykiem, ale jeżeli mamy mieć w ustawie wprowadzającej całkowity zakaz aborcji zapis „od chwili poczęcia, to jest połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej” to chyba właściwym byłoby umieć ten moment określić z matematyczną precyzją? Jeżeli ustawa wprowadza sankcje karne (a wprowadza) za powodowanie rozstroju zdrowia dziecka od poczęcia, to powinna określać też precyzyjnie w jakim okresie ten rozstrój może nastąpić. A tu figa z makiem. Nie ma możliwości podania takiego momentu na zasadzie dzień – miesiąc – rok – godzina.

W artykule 2 ustawy projektodawcy proponują wprowadzić zmianę, polegającą na zastąpieniu słów „opiekę prenatalną nad płodem oraz opiekę medyczną nad kobietą w ciąży” słowami: „opiekę medyczną nad kobietą w ciąży oraz dzieckiem poczętym”.

Zmiana pojęcia „płód” na pojęcie „dziecko poczęte” jakoś mnie szczególnie nie boli, ale dlaczego projektodawcy tak bardzo chcą wyrzucenia z zapisów ustawy określenia „opieka prenatalna”?

Opieka prenatalna to szczególny rodzaj opieki medycznej nad kobietą przed i w czasie ciąży. To dzięki niej możliwe jest wczesne wykrycie potencjalnych problemów i zapobieganie im. To dzięki tej opiece przecież wielokrotnie zapobiega się poronieniom czy śmierci płodu. To dzięki niej wykrywa się wady wrodzone u dziecka, które często – dzięki postępom we współczesnej medycynie coraz częściej – można skorygować jeszcze w łonie matki. To opieka prenatalna pozwala na dostosowanie diety matki do potrzeb dziecka, określa jakie witaminy czy leki powinna przyjmować ciężarna itd.

Wykreślenie pojęcia „opieka prenatalna” rodzi moje wątpliwości. Olbrzymie. Czy mam zacząć obawiać się, że brak opieki prenatalnej spowoduje także brak badań prenatalnych, a więc m.in. USG genetycznego i badania krwi obwodowej matki ?

Dlaczego w mojej ocenie (i w ocenie większości lekarzy – ginekologów) badania prenatalne mają tak olbrzymie znaczenie?

      1. Pozwalają na kontrolę stanu płodu i przebiegu ciąży,

      2. Wykrycie dzięki nim niektórych nieprawidłowości u dziecka pozwala na przeprowadzenie operacji jeszcze w trakcie ciąży lub przygotowania się do niej zaraz po porodzie (np. wady serca),

      3. W przypadku wykrycia bardzo poważnej wady, zagrożenia dla zdrowia matki lub dziecka dają szansę na to, by rodzice podjęli decyzję o wychowywaniu dziecka lub dokonaniu aborcji.

Duża część lekarzy kieruje swoje pacjentki na USG genetyczne profilaktycznie, choć zalecenia do ich wykonania są w zasadzie tyko cztery:

  • Wiek matki powyżej 35 roku życia (w tym wieku ryzyko poronienia jest takie samo, jak ryzyko urodzenia dziecka z wadą),

  • Występowanie chorób genetycznych w rodzinie,

  • Uprzednie urodzenie przez matkę dziecka z wadą genetyczną

  • Nieprawidłowe wyniki badań USG.

A teraz co? Skreślamy „opiekę prenatalną” czy także „badania prenatalne”, skoro słowo „prenatalne” tak razi zwolenników projektu ustawy?

Dzięki badaniom prenatalnym uratowano wiele maluchów i ich mam. Może powiecie im, szanowni projektodawcy, że następnym razem już się tak nie da? Że będzie, co ma być, bo po co korzystać z możliwości współczesnej medycyny?

Kolejny zapis. Art. 2 ust. 2a mówiący o tym, że „organy administracji rządowej i samorządu terytorialnego (…) są obowiązane do zapewnienia kobietom w ciąży opieki medycznej, socjalnej i prawnej w szczególności poprzez pomoc materialną i opiekę nad kobietami w ciąży, znajdującymi się w trudnych warunkach materialnych (…)” proponuje się zastąpić słowami: „Organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego, w zakresie swoich kompetencji określonych w przepisach szczególnych, są zobowiązane zapewnić pomoc materialną i opiekę dla rodzin wychowujących dzieci dotknięte ciężkim upośledzeniem albo chorobą zagrażającą ich życiu, jak również matkom oraz ich dzieciom, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że do poczęcia doszło w wyniku czynu zabronionego.”.

Znika gdzieś obowiązek zapewnienia pomocy materialnej i opieki nad kobietami w ciąży, które znajdują się w trudnych warunkach materialnych. W miejsce przyszłych matek w trudnej sytuacji „wskakują” rodziny wychowujące dzieci upośledzone lub chore oraz dzieci poczęte w wyniku przestępstwa i ich matki.

Primo – dlaczego zabrać jednym, a dać drugim zamiast uzupełnić listę podmiotów uprawnionych do otrzymania pomocy?

Secundo – jak ma wyglądać ta pomoc? Zasiłek rodzinny wynosi obecnie:

89,00 zł na dziecko w wieku do ukończenia 5. roku życia;

  • 118,00 zł na dziecko w wieku powyżej 5. roku życia do ukończenia 18. roku życia;

  • 129,00 zł na dziecko w wieku powyżej 18. roku życia do ukończenia 24. roku życia.

    A może nie będzie to zasiłek rodzinny, a świadczenie pielęgnacyjne czyli 1300 zł?

    Zapis jest strasznie nieprecyzyjny. Bo i tu pomoc, i tam pomoc. Tylko że jedna drugiej nierówna.

Kolejny zapis. Art. 4 ust. 1. W obecnej ustawie mówi on o wprowadzeniu do programów nauczania szkolnego wiedzy „o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji”. Proponowany zapis to: „Do programów nauczania szkolnego wprowadza się wychowanie do życia w rodzinie obejmujące wiedzę o zasadach odpowiedzialnego rodzicielstwa oraz wartości rodziny i ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Nauczanie w tym zakresie musi respektować normy moralne rodziców i wrażliwość uczniów. Udział w zajęciach wymaga pisemnej zgody rodziców lub pełnoletnich uczniów.”

Kto ma uczyć? Ksiądz, katecheta czy pani z warzywniaka, bo ma 5 dzieci i wie co i jak? Dlaczego nie uczyć o metodach i środkach świadomej prokreacji? Bo Kościół ich nie uznaje? Przypominam, podobno jesteśmy państwem świeckim. Ja nie zaglądam Ci do łóżka, Ty też nie powinieneś, bo nikt Cię nie zapraszał.

I cóż to za zapis o „naturalnej śmierci”? Jak ktoś umrze, bo go zastrzelą, pobiją czy zadźgają nożem, to ciężko tu mówić o naturalnym zgonie, prawda?

Idąc dalej, dochodzimy do sedna sprawy, a więc projektodawcy proponują skreślenie 3 artykułów, w których mowa o tym:

– kiedy można przerwać ciążę, a więc, gdy:

1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,

  1. badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,

  2. zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego,

–  że do przerwania ciąży konieczna jest pisemna zgoda kobiety,

-o prawie do bezpłatnego przerwania ciąży w powyższych wypadkach w publicznych zakładach opieki zdrowotnej.

Skreślamy i nie ma. Tylko, że to tak nie działa.

Prosty przykład: prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości jest zabronione, grozi za nie kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Pijani kierowcy wciąż siadają za kółko, część nie zostaje zatrzymana ani ukarana.

Podobnie będzie, jeżeli zostanie wprowadzony całkowity zakaz aborcji. Nie sądzę, by przestano dokonywać takich zabiegów, zwłaszcza w krajach, w których jest to legalne. A my – jako obywatelki Unii Europejskiej – możemy także i tam korzystać ze świadczeń zdrowotnych.

Dochodzimy do kar. I słusznie, bo kolejne zmiany, jakie proponuje nam projekt ustawy dotyczą właśnie kodeksu karnego.

Pierwsza zmiana dotyczy wprowadzenia do rozdziału XIV Objaśnienie wyrażeń ustawowych § 24 w brzmieniu:

Dzieckiem poczętym jest człowiek w prenatalnym okresie rozwoju, od chwili połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej.” Pisałam już powyżej o tym, co sądzę o takim zapisie. Jest nieprecyzyjny i niedokładny.

Natomiast samo wprowadzenie pojęcia „dziecko poczęte” uważam za jak najbardziej słuszne. Pojęcie „nasciturusa” czyli dziecka poczętego, a jeszcze nie narodzonego funkcjonuje choćby na gruncie prawa cywilnego pozwalając takiemu dziecku na dziedziczenie po rodzicu, który zmarł przed jego narodzinami. Nie widzę więc przeszkód do używania go także w innych aktach prawnych.

Dalsze zmiany dotyczą rozdziału XIX – Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu

Art. 152. obecnie brzmi tak: „§ 1. Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania.

§ 3. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 lub 2, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”

Zmiana proponowana w projekcie ustawy to:

§ 1. Kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 3. Odpowiada w granicach zagrożenia przewidzianego za sprawstwo czynu określonego w § 1 także ten, kto udziela pomocy w jego popełnieniu lub do jego popełnienia nakłania.

§ 4. Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2, lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego.

§ 5. Jeżeli sprawcą czynu określonego w § 1 jest matka dziecka poczętego, sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

§ 6. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 2.”.

Pierwsze, co mnie uderza, to zaostrzenie środka karnego – przerwanie ciąży z naruszeniem przepisów ustawy zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 3, w nowej ustawie spowodowanie śmierci dziecka poczętego (domniemywam, że w wyniku przerwania ciąży, choć być może to nie jedyna możliwość, skoro brak doprecyzowania) jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Projektodawca ma jednak trochę wyobraźni – rozróżnia umyślne i nieumyślne dokonanie czynu zabronionego, dzięki czemu sprawca działający nieumyślnie może zostać skazany – bagatelka – tylko na karę pozbawienia wolności do lat 3. Ale, gdy sprawcą nieumyślnym jest matka – nie zostanie ukarana. Cudowna wiadomość, zaiste.

Jeszcze jedna wspaniała wiadomość to zapis § 5 – jeżeli matka umyślnie spowoduje śmierć dziecka poczętego sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

Pytanie tylko jak sprawdzić czy śmierć dziecka nastąpiła z winy umyślnej czy nieumyślnej? Czy chodzenie w ciąży na obcasach może spowodować śmierć dziecka? Przecież matka może się potknąć, przewrócić, stracić dziecko. Wie czym ryzykuje. Działa umyślnie czy nie? I kto ma to zbadać? Biegły lekarz?

Po perypetiach, jakie miałam w czasie ciąży, wiem już, że nawet zapis KTG każdy lekarz może zupełnie inaczej zinterpretować (ba, jeden z lekarzy nawet sam mi to powiedział). Skoro są takie rozbieżności w interpretacji takich kwestii medycznych, to co dopiero może się stać, gdy biegły będzie oceniał umyślne lub nieumyślne spowodowanie śmierci? Strach się nawet bać.

Art. 153. W obecnym brzmieniu:

§ 1. Kto stosując przemoc wobec kobiety ciężarnej lub w inny sposób bez jej zgody przerywa ciążę albo przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza kobietę ciężarną do przerwania ciąży, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

§ 2. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.”

projektodawca chciałby zaostrzyć nadając mu brzmienie:

„Art. 153. Kto stosując przemoc wobec matki dziecka poczętego powoduje śmierć dziecka poczętego lub przemocą, groźbą bezprawną albo podstępem doprowadza matkę dziecka poczętego do pozbawienia życia tego dziecka, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.”.

Kiedy pomyślę o kobietach bitych czy gwałconych w czasie ciąży, nóż mi się otwiera w kieszeni. Kiedy pomyślę o tym, że są ludzie, którzy zmuszają kobiety do przerwania ciąży, choć one chciałyby urodzić jest tak samo. I tu się zgadzam – warto pomyśleć o zaostrzeniu kary dla sprawców przerwania ciąży bez zgody kobiety. Ale nie po to, by samo przerywanie ciąży stało się nielegalne, ale by każda przemoc wobec kobiety i dziecku była penalizowana.

Kolejna zmiana miałaby dotyczyć art. 154, który wskazuje dodatkowe sankcje karne w przypadku, gdy w wyniku nielegalnego przerwania ciąży lub stosowania przemocy wobec kobiety i doprowadzenia przez to do przerwania ciąży dojdzie do śmierci matki.

W tej chwili art. 154 brzmi tak:

„§ 1. Jeżeli następstwem czynu określonego w art. 152 § 1 lub 2 jest śmierć kobiety ciężarnej, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

§ 2. Jeżeli następstwem czynu określonego w art. 152 § 3 lub w art. 153 jest śmierć kobiety ciężarnej, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.”

W projekcie ustawy następuje jedynie zmiana określenia „śmierć kobiety ciężarnej” na „śmierć matki dziecka poczętego”. W mojej ocenie zmiana ta nie ma większego znaczenia. A jeżeli by wprowadzić do kodeksu karnego pojęcie „dziecko poczęte”, tym bardziej byłoby ok.

Ale art. 157 a w brzmieniu ewentualnej nowej ustawy to już całkiem co innego. Obecnie  brzmi on tak:

„ § 1. Kto powoduje uszkodzenie ciała dziecka poczętego lub rozstrój zdrowia zagrażający jego życiu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Nie popełnia przestępstwa lekarz, jeżeli uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia dziecka poczętego są następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia niebezpieczeństwa grożącego zdrowiu lub życiu kobiety ciężarnej albo dziecka poczętego.

§ 3. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 1.”

Po zmianach mielibyśmy taki zapis:

§ 1. Kto powoduje uszkodzenie ciała dziecka poczętego lub rozstrój zdrowia zagrażający jego życiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

§ 3. Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2 lekarz, jeżeli uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia dziecka poczętego są następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia niebezpieczeństwa grożącego zdrowiu lub życiu matki dziecka poczętego albo dziecka poczętego.

§ 4. Jeżeli sprawcą czynu określonego w § 1 jest matka dziecka poczętego, sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

§ 5. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 2.”.

Mamy więc znów zaostrzenie odpowiedzialności karnej, także wobec matki dziecka, obecnie zwolnionej z odpowiedzialności. Mamy znów do udowodnienia winę umyślną i nieumyślną.

Co będzie nieumyślnym spowodowaniem rozstroju zdrowia dziecka poczętego, a jeszcze nie urodzonego, a co umyślnym? Jak ten rozstrój zdrowia ocenić, zbadać? Jak sprawdzić czy rozstrój zdrowia to wynik czynników niezależnych od lekarzy i matki dziecka lub zależnych?
Interpretacja pojęć i definicji uzależnia wynik różnych postępowań sądowych. Jak więc to interpretować? Dowolnie? Pro-life’owo? Anty?

Idąc dalej, nawet jeżeli sąd uniewinni matkę czy lekarza, wyrok może zostać uznany wyłącznie za opinię (do tego przecież zmierzamy).

Czy lekarze będą decydować się na leczenie kobiet w ciąży? Czy wrócimy do ziołolecznictwa, bo każdy lek ma przecież też różne skutki uboczne? A one mogłyby spowodować przerwanie ciąży albo chociażby takie przypuszczenie?

Projekt jest krótko mówiąc do wyrzucenia. Niezależnie od tego czy byłam, jestem i będę za aborcją, projekt godzi w podstawowe prawa człowieka. W tym kobiet, bo przypominam tym, którzy nie wiedzą – kobiety też mają prawa. Wszystkie zapisane w konwencjach dotyczących praw człowieka.

Poza tym problem z tym projektem ustawy to w gruncie rzeczy nie problem tego czy aborcja jest zła, czy dobra. To zwyczajnie próba pozbawienia kobiet możliwości decydowania.

Pozwolimy na zdelegalizowanie aborcji (która i tak jest dopuszczalna już tylko w 3 skrajnych przypadkach), a za chwilę nie będzie nam wolno chodzić w mini, na szpilkach czy się malować. Mowy nie ma.

Całym sercem wspieram wszyskie akcje dające tej ustawie czerwone światło.

#pospoliteruszenieblogerek

Prawa do zdjęcia należą do Jasmaine Mathews