Podwyżka płacy minimalnej – śmiać się czy płakać?

paper-family-1186206-1598x1054

Sylwestrowa Noc.

Wskazówki zegara coraz szybciej zbliżają się do 12.

3,2,1…jest!

Fajerwerki, toasty, zabawa. Noworoczne życzenia i postanowienia. A obok nich wchodzą w nasze życie zmiany różnych aktów prawnych. Zmiany z cyklu „dobra zmiana”. Tylko czy faktycznie taka dobra?

NOWOROCZNE ZMIANY

Od 1 stycznia 2017 roku statystyczny Kowalski i statystyczna Nowakowa zatrudnieni na pełen etat zarobią miesięcznie po 2000 zł brutto. Sęk w tym, że ani Kowalski, ani Nowakowa nie są z tej podwyżki zadowoleni.

Możesz pomyśleć sobie, że Polacy to naród, który zawsze narzeka, a Kowalski i Nowakowa (w tym miejscu przepraszam wszystkich Kowalskich i Nowaków obu płci) to po prostu ludzie, którym nigdy nie jest dość, tacy, którzy dostając palec, chcieliby całej ręki.

Możesz pomyśleć, że nie powinni narzekać, bo przecież wypłaty, które właśnie otrzymali lub otrzymują za miesiąc grudzień 2016 roku były niższe, a jakby nie patrzeć w każdym portfelu przyda się taka dodatkowa „stówka”.

Możesz pomyśleć, że idzie ku lepszemu, skoro podwyżka minimalnego wynagrodzenia w tym roku wyniosła 103,79 zł „na rękę”, a nie jak to było wcześniej 69,53 zł (w końcu za 34,26 zł można tak wiele, że naprawdę jest to kwota realnie odczuwalna).

Ironia cieknie mi przez palce – wiem. I jakoś nie mogę (a może wcale nie chcę) jej zatrzymać.

PODWYŻKA – ŚMIAĆ SIĘ CZY PŁAKAĆ?

Ustawowa podwyżka spędza sen z powiek dość dużego odsetka Polaków – zwłaszcza tych, którzy pobierają 500+ na pierwsze dziecko, zasiłek rodzinny lub zaliczkę z funduszu alimentacyjnego. Czy słusznie?

Aby otrzymywać pomoc od Państwa, trzeba zmieścić się w określonych kryteriach dochodowych. Dla przykładu dla osławionego 500+ dochód na jedną osobę miesięcznie nie może przekroczyć 800 zł. Dochód, na który składa się przecież także wynagrodzenie za pracę statystycznego Kowalskiego czy Nowakowej.

Nie wiem w której klasie po reformie edukacji dzieci uczyć się będą zasad dodawania, mnożenia i dzielenia. Wiem jednak, że gdy otrzymujemy podwyżkę, nasz dochód się zwiększa.

Co ciekawe, wygląda na to, że tej wiedzy nie mają rządzący. Przy wprowadzeniu wyższej kwoty wynagrodzenia minimalnego logicznym byłoby przecież zwiększenie kryteriów dochodowych dla otrzymywania różnych świadczeń i zasiłków. A tu nie dość, że takiego zwiększenia nie ma w zapisach poszczególnych ustaw, to okazuje się, że brak ich także w planach. 

Może uznano, że przy wyższym dochodzie pomoc Państwa po prostu nie będzie potrzebna? Tak, tak, wychodzi na to, że niecałe 104 złote więcej naprawdę może zmienić rzeczywistość. Czy na lepsze?

JAK ŻYĆ?

Kilka (a może nawet i kilkanaście) lat temu dwóch ówczesnych posłów postanowiło przeprowadzić eksperyment, by pokazać społeczeństwu, że można żyć za minimalną pensję. Takie próby podejmują również co jakiś czas dziennikarze i studenci, wywołując pewnego rodzaju niezdrową sensację medialną – „o, proszę, da się przeżyć za 2 zł dziennie”.

Przeżyć, przetrwać, przewegetować. Statystyczny Kowalski i statystyczna Nowakowa nie powinni myśleć o niczym więcej jak to, by ich dziecko miało ciepłe buty, kurtkę i pełen brzuszek (i oczywiście, by rachunki były zapłacone, bo inaczej stracą dach nad głową). Ich potrzeby przecież już nie istnieją. On nie zabierze jej już na kawę do nowej knajpy na Starym Mieście, a Ona nie pójdzie z koleżankami na fitness. W sumie to słuszne, by mniej wychodzić do ludzi – jeszcze się jakieś choróbsko przyplącze, a leki przecież też są drogie.

Człowiek to zwierzę stadne (na całe szczęście, w końcu co dwie – w dodatku większe – pensje minimalne, to nie jedna), ale nie daj co, niech statystyczna Nowakowa albo statystyczny Kowalski będą rodzicem samotnie wychowującym dziecko, a już okaże się, że ta nieszczęsna podwyżka to najgorsze, co mogło im się w życiu przytrafić i że niecałe 5 zł może zaważyć na jakości ich życia.

Poniżej kilka przykładów jak to będzie wyglądać w praktyce.

PODWYŻKA MINIMALNEJ PŁACY A PRAWO DO ŚWIADCZEŃ

  1. Ona, On i dwoje dzieci. Ona i On są zatrudnieni na pełen etat. Oboje otrzymują minimalne wynagrodzenie za pracę. Ich dochód w 2014 roku wyniósł 2474,40 zł, a więc na osobę mniej niż 800 zł. Otrzymali 500+ na oboje dzieci.

Od 1 stycznia ich dochody są wyższe. Nie jest to jednak zmiana, która powodowałaby utratę prawa do 500+ na pierwsze dziecko, bo tak Ona, jak i On otrzymali podwyżkę, a nie uzyskali nowego źródła dochodu. (Pisałam o tym także tutaj).

       2. Ona – samotna matka wychowująca synka. Po zakończeniu pobierania zasiłku macierzyńskiego po ustaniu zatrudnienia została bez jakichkolwiek środków do życia. Otrzymała prawo do 500+, zasiłku rodzinnego i zaliczki z funduszu alimentacyjnego.

2 stycznia 2017 roku podpisała umowę o pracę na cały etat. Jej wynagrodzenie miesięczne to 1459,48 zł. Jest to tzw. dochód uzyskany, a więc należy zgłosić go w urzędzie, który przyznał prawo do świadczeń.

Ona zgłasza fakt uzyskania dochodu i… nagle okazuje się, że:

Kryterium dochodowe do otrzymywania zasiłku rodzinnego wynosi 674 zł na osobę, a więc już NIE przysługuje jej to świadczenie (95 zł miesięcznie).

Kryterium dochodowe do otrzymywania 500+ na pierwsze dziecko wynosi 800 zł na osobę , a więc nadal przysługuje w kwocie 500 zł miesięcznie.

Kryterium dochodowe do otrzymywania zaliczki z funduszu alimentacyjnego wynosi 725zł na osobę, a więc już NIE przysługuje Jej prawo do świadczenia z funduszu (przyjmijmy, że w Jej przypadku wynosi ono 500 zł).

Zmiana wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę ma więc wpływ na prawo do otrzymywania świadczeń, w szczególności zaliczki z funduszu alimentacyjnego. Matki wychowujące samotnie jedno dziecko, zarabiające tzw. najniższą krajową, stracą prawo do jej pobierania, bo przekroczą dochód na osobę o 4,74 zł 🙁 I nic nie słychać o tym, by ktokolwiek z wielkiej biurokratycznej machiny się tym przejął.

       3. Ona, On i Ono. Ich dochód w 2015 roku wynosił 677,85 zł na osobę miesięcznie, a więc otrzymali prawo do zasiłku rodzinnego (pomniejszonego o 4 zł) i do 500+. On właśnie zmienił pracę, więc jego dochód za 2015 rok zostanie uznany za utracony, a nowo uzyskany dochód w kwocie 1459,48 zł netto dodany do dochodu Ich rodziny. Dochód na osobę miesięcznie wyniesie 712,44 zł. Taką zmianę należy zgłosić. Spowoduje ona zmniejszenie wypłacanego zasiłku rodzinnego o kwotę 35 zł. 


BIEDNEMU ZAWSZE WIATR W OCZY

Pewnej części społeczeństwa będzie więc żyło się ciut lepiej, ciut łatwiej, innej zostaną zmniejszone lub zabrane świadczenia, które uzyskiwali do końca 2016 roku.

W najtrudniejszej sytuacji znów postawieni zostali rodzice samotnie wychowujący dzieci. Dlatego już niedługo na blogu będzie o tym, jak uzyskać alimenty (nie tylko sądownie), jakie zmiany czekają tych, którzy od ich płacenia się migają oraz o tym, w jaki sposób udowodnić płacenie lub otrzymywanie alimentów, gdy nie są one przedmiotem egzekucji komorniczej (m. in. do programu 500+).

Prawa do zdjęcia należą do: B S K

10 thoughts on “Podwyżka płacy minimalnej – śmiać się czy płakać?

  • 20 stycznia 2017 o 2:36 pm
    Permalink

    Bardzo dobry i rzeczowy artykuł.Jestem samotną mamą i wiem juz dzis ze państwo polskie ciagle kaze mi z czegos rezygnowac
    Wybrałam rezygnację z emerytury bo ciezko byloby mi wychowac dziecko z najnizszej krajowej w tym wypadku tracąc zasilki.Jest inicjatywa kobiet pt ALIMENTY TO NIE PREZENTY.Dziewczyny postulują za zniesieniem progu dochodowego do FA problem ze nie walczą o to a jedynie grzecznie dopytują rząd o chcby delikatne zmiany.Jesli posiadamy wyrok sądu jako organu wykonawczego to dlaczego wyroku wolno ojcom nie respektowac?osoba z wyrokiem odsiadki jest poszukiwana listem gonczym a rodzic ktory nie karmi -nie płacąc-dziecka to juz nie przestepca…rozumialabym gdyby ze swiadczen funduszu wykluczal dobrobyt czyli dochod powiedzmy 20 tysiecy zlotych uzyskany przez matkę ale w zadnym innym przypadku nie wolno naszym dziecion odmawiac badz co badz smiesznej kwoty 500 zł…a ile z nas ma przeciez zasadzone duuuzo wiecej..

    Odpowiedz
    • 22 stycznia 2017 o 8:10 pm
      Permalink

      Niestety masz rację – polskim mamom nie jest wcale łatwo, zwłaszcza, gdy muszą same mierzyć się z biurokracją.
      Próg dochodowy do fa to przypuszczalnie pomysł kogoś, kto nigdy nie musiał pobierać świadczeń z fa.
      Zarobki mamy nie powinny mieć żadnego znaczenia, dziecko ma bowiem dwoje rodziców i każde z nich powinno na to dziecko łożyć. Jeżeli jedno z rodziców uchyla się od tego obowiązku, powinno interweniować państwo (tak w zakresie ścigania, jak i umożliwienia dziecku uzyskania świadczenia). U nas jednak wciąż wygląda to tak, jak wygląda. Muszę poczytać więcej o tej inicjatywie, o której wspomniałaś, może warto by nakierować dziewczyny na walkę także innymi metodami 🙂

      Odpowiedz
      • 28 stycznia 2017 o 7:21 am
        Permalink

        Dokładnie ,warto sie w to zaangażowac tymbardziej że jesteś prawnikiem!Ich działania sa w mojej ocenie pozytywne choc chaotyczne i bardzo nieśmiałe.Gdyby przynajmniejFA nie zaleźal od dochodow kazda mama podejmowalaby albo przynajmniej szukałaby dobrze płatnej pracy.Niestety w praktyce bierzemy 1/10 etatu byleby cos dorobic i sklecic z funduszem do kupy .I i tak nie wystarcza
        .

        Odpowiedz
        • 28 stycznia 2017 o 11:17 am
          Permalink

          To jest coś, czego ja kompletnie nie rozumiem. Nie tylko jako prawnik, ale także jako człowiek – że nikt nie zrobił żadnych badań, które pokazywałyby sytuację matek pobierających świadczenie z FA, sytuację matek, które nieznacznie przekraczają próg i muszą radzić sobie bez świadczenia oraz matek, które stwierdziły, że nie chcą nic od państwa, zakasały rękawy i zapracowują się jak woły. Chyba odzywa się we mnie nutka socjologiczna, ale poważnie – taki wykresik może byłby bardziej obrazowy dla rządzących.

          Odpowiedz
    • 31 stycznia 2017 o 7:26 am
      Permalink

      Wiesz jak smutny mam scenariusz na przyszłość ?Czekam gdy syn skończy conajmniej 18 lat ,zostawiam go samego w kraju i gnam za zachodną granicę jako 50 latka by europejskim emerytom tyłki wycierac sama będąc już zmęczona całym tym bezkresnym wysiłkiem .Stamtąd postaram się przekazywać dziecku kwoty które starczą mi na kiepską egzystencję tutaj a sobie co miesiąc kupię jakąs bluzkę ,słowo ,każdego miesiąca jedną …..umrę przy robocie bo ciężarem dla syna być nie zamierzam .

      Odpowiedz
    • 31 stycznia 2017 o 11:37 pm
      Permalink

      Faktycznie wyłożone czarno na białym jak to programy na plus mogą w rzeczywistości być programami na minus.
      U mnie w domu śmiejemy się, że „sabotuję” pomysły rządzących, bo staję na głowie, by jak najwięcej ludzi dostało różne pieniądze (czy to z zasiłków, czy z 500+, czy z ZUS-u), mam nadzieję, że będzie mi się to udawać 🙂
      A z fa zdecydowanie czas coś zrobić.

      Odpowiedz
      • 1 lutego 2017 o 10:16 am
        Permalink

        Bardzo sie cieszę ,za to,że jesteś i osobiście dziękuję Ci za prowadzenie tego bloga☺
        Oby tak dalej ✊✊

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *