Przepis na zakwas, z którego przyrządzicie pyszny żurek wielkanocny

Już jutro zaczyna się Wielki Tydzień, a w wielu polskich domach – przygotowania do Świąt. Dlatego dziś nic o przepisach prawnych, a wyłącznie przepis na zakwas, z którego przyrządzicie pyszny żurek wielkanocny przygotowany dla Was przez przepisowego tatę 🙂

Czemu przepis na zakwas, skoro w każdym sklepie można nabyć gotowy?

Ano dlatego, że aby zrobić pyszny żurek na Wielkanoc, musimy dysponować naprawdę dobrym zakwasem. Przepisowemu tacie zdarzało się oczywiście czasem kupić w sklepie zakwas, na którym żurek wychodził niezły, ale przeważnie po zalaniu żurku zakwasem sklepowym zaczynała się dramatyczna akcja pt. „Jak ratować smak, żeby żurek smakował jak żurek?” 😛

Postanowił zrobić  zakwas sam. I okazało się, że… Niby zrobienie takiej kiszonki to banalnie prosta sprawa… ale nie do końca.

Po pierwsze nastawienie kiszonki (i to dotyczy każdej kiszonki) wymaga zachowania bardzo dużej sterylności. Należy zacząć od umycia i wyparzenia słoika (lub kamionki). Do pracy nad zakwasem trzeba używać też innych wyparzonych, dobrze osuszonych  „narzędzi”, które nie wchodzą w reakcje z kwasem – najlepiej drewnianej łyżki lub drewnianej łopatki (do zamieszania zakwasu).

Składniki:

  •  jeden litr wody,
  • 2 szklanki mąki – ponieważ robimy zakwas na żurek, używamy mąki żytniej razowej, gdybyście jednak mieli ochotę na biały barszcz – użyjcie mąki pszennej 🙂

Wsypujemy mąkę do słoika, zalewamy letnią przegotowaną wodą, dokładnie mieszamy i…to już prawie wszystko:P.

Zakrywamy słoik materiałem przepuszczającym powietrze (najlepiej gazą), ale nie pozwalającym na dostanie się do naszej mikstury jakimś obcym „naleciałościom”.

Istnieją dwie, a nawet trzy szkoły przyprawiania zakwasu – jedni  zaraz po nastawieniu wrzucają do zakwasu czosnek, listek laurowy i ziele angielskie, inni dopiero po trzech dniach, gdy żurek zaczyna się już kisić, a zwolennicy trzeciej szkoły (do której należy przepisowy tata) w ogóle nie przyprawiają zakwasu.

Przepisowy tata zwyczajnie nie poleca picia surowego zakwasu na żurek, choć sam bardzo lubi zakwas na czerwony barszczyk 😛

Po trzech dniach zakwas trzeba zamieszać i pozostawić w spokoju aż do uzyskania efektu końcowego, który uzyskujemy po 5-6 dniach (wszystko zależy jak kwaśny żurek chcemy uzyskać).

Są zwolennicy mieszania zakwasu raz dziennie, ale przepisowy tata uważa, że wystarczy zwyczajnie kontrolować zakwas, by kiszonka się nie „przekisiła”, a patrzenie i mieszanie to po prostu nic innego niż delektowanie się efektem swojej pracy 😉

Po 5 – 6 dniach trzymania zakwasu w temperaturze pokojowej ok. 22 stopni możemy spokojnie uznać, że nabrał on odpowiedniej mocy 🙂

Gdy zakwas jest już gotowy, należy zdecydować co z nim zrobić dalej, a więc czy do żurku dodać  całej kiszonki, czy przecedzić ją  przez sitko i wlewać do żurku już przefiltrowaną ciecz. Przepisowy tata idzie tu na kompromis czyli wszystkie duże „śmieci” wyrzuca dzięki przecedzeniu przez sitko, ale gdy coś mniejszego  przedostanie się do garnka, także nie płacze 🙂

Zakwasu można użyć natychmiast lub odstawić do lodówki na kilka dni, niektórzy uważają, że taki zakwas może stać nawet 2 tygodnie. Też sądzę, że nic bymu  się nie stało, mógłby najwyżej bardziej skwaśnieć, ale w naszym domu nigdy nie stał tak długo, bo … smakołyki szybko znikają 🙂

Niektórzy polecają też odlać trochę zakwasu, żeby mieć zaczyn na nastawienie następnego, twierdząc, że wtedy szybciej się zakisi… I tak jest z pewnością, ale również tego nie próbowaliśmy, bo zwyczajnie – mimo miłości do żurku, lubimy jadać różnorodnie 🙂

Ale Wielkanocy bez żurku sobie nie wyobrażam i przypuszczam, że Wy również 🙂

Zostało jeszcze tylko kilka dni, więc śpieszcie się nastawiać zakwas, żeby była pewność, że do świąt się zakisi 🙂 U nas słoiczek (hmmm no dobrze, przyznam się – duży słój) stoi już przy piecu 🙂

W następnym poście, jeszcze przed świętami, napiszę jak zrobić sam żurek, chociaż, gdy mamy już własny zakwas reszta jest tylko dodatkiem 🙂

Powodzenia!