Sprawdź czy jesteś zgłoszony do ubezpieczenia

Często mówi się, że najlepsze historie pisze samo życie. Z historiami na bloga jest tak samo 🙂 W ciągu ostatnich kilku dni zetknęłam się z kilkoma przypadkami, które sprawiły, że dziś będzie o… zgłoszeniu do ubezpieczenia.

Przypomnij sobie jak to jest, gdy zaczynasz nową pracę. Podpisujesz umowę, obejmujesz stanowisko, codziennie wykonujesz swoje obowiązki, a co miesiąc pobierasz za to wynagrodzenie. Czy interesujesz się tym, czy Twój pracodawca zgłosił Cię do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego? Czy sprawdziłaś/ sprawdziłeś w ZUS – ie jak wygląda Twoja sytuacja ubezpieczeniowa? Mogę założyć się, że w 90% przypadków odpowiedzi na te pytania będą brzmieć „nie”. Myślimy: „Przecież to obowiązek pracodawcy, a nie pracownika, przecież skoro mam umowę o pracę, to na pewno mam też ubezpieczenie”. Tak powinno być, ale niestety nie zawsze jest 🙁

Wielu pracodawców mimo podpisania umowy z pracownikiem nie dopełnia innych obowiązków – m.in. obowiązku zgłoszenia pracownika do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego. A to zgłoszenie jest niesamowicie istotne – zwłaszcza dla przyszłej mamy.

Świat jest skonstruowany w sposób konsumpcyjny, a więc nie ma nic za darmo. Opieka nad kobietą w ciąży, poród, a także opieka okołoporodowa także kosztują. Fakt, aż do 42-ego dnia po porodzie koszty te nie są pokrywane z naszej kieszeni, a kobieta ma prawo do opieki medycznej przez całą ciążę niezależnie od tego czy jest ubezpieczona, czy nie. Wyobraźmy sobie jednak, że po czterech miesiącach od porodu zachorujemy i potrzebujemy pomocy lekarza. Co, gdy okaże się, że nasz pracodawca nie zgłosił nas do ubezpieczenia zdrowotnego?

Czeka nas wtedy długa batalia z NFZ-em, który – jakże by inaczej – zwyczajnie obciąży nas kosztami zapewnionej opieki medycznej. Czy można ją wygrać? Oczywiście, przecież obowiązek zgłoszenia do ubezpieczenia ciąży na pracodawcy, a nie na pracowniku. Nikt nie zwróci nam jednak ani straconego na tą walkę czasu, ani nerwów.

Z doświadczenia wiem, że mama zaraz po porodzie nie ma najmniejszej ochoty ubierać się, malować i jeździć po urzędach. Mama po porodzie chce mieć święty spokój i jak największą ilość snu. To jest bezcenne 🙂 Niestety, mnie również nie ominęła wizyta w ZUS-ie w celu tzw. wyjaśnienia sytuacji.

Już będąc w ciąży wiedziałam, że po urodzeniu córeczki wezmę roczny urlop z pracy (macierzyński + rodzicielski). Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że problemem może okazać się wypłacanie przez ZUS zasiłku macierzyńskiego. Mój pracodawca na szczęście zgłosił mnie do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego, księgowy zapomniał jednak o tym, by dostarczyć do ZUS – u mój wniosek o urlop i druk Z-3, wypełniany przez pracodawcę. Nie wiem do tej pory jak można zapomnieć o tak ważnej kwestii, ale cóż… Skończyło się tak, że z miesięcznym noworodkiem, w najgorętszy dzień roku biegaliśmy od ZUS – u do mojej pracy tam i z powrotem. Miałam to szczęście, że mimo nieobecności księgowego udało się to wszystko załatwić w ciągu 6 godzin… Umiałam wypełnić formularz Z-3 samodzielnie, a pracodawca podpisał mi go bez problemów, a zasiłek koniec końców dostałam (co prawda pierwszą wypłatę 3 miesiące po czasie, ale jednak 🙂 ), ale nerwów kosztowało to co nie miara.

Gdyby okazało się, że nie jestem zgłoszona do ubezpieczeń społecznych, tych nerwów, procedur i tzw. biurokracji byłoby o wiele więcej, a całej sprawy nie dałoby się załatwić w ciągu kilku godzin.

A wystarczy zadzwonić do ZUS – u ( na numer: 22 560 16 00) i zapytać czy jesteśmy objęci ubezpieczeniami społecznymi i ubezpieczeniem zdrowotnym. Trzeba tylko pamiętać, że pracodawca ma obowiązek zgłosić pracownika do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego w ciągu 7 dni od zawarcia z nim umowy o pracę. Nie dzwońmy więc od razu, odczekajmy tydzień 🙂

Zdjęcie pochodzi z zasobów: pixabay.com