Nie tylko rodzice

grandparents-1256161

NA DRUGI KONIEC ŚWIATA

TAK BLISKO, A TAK DALEKO

Od domu rodzinnego dzieli mnie ponad 600 km i 5 i pół godziny jazdy w Pendolino. Czy te kilka godzin to dużo? Niby nie, a jednak od narodzin córeczki pokonuję ten dystans o wiele rzadziej niż wcześniej, przyjeżdżam głównie latem i na Święta. Fakt – zamiast przyjazdów na weekend staramy się, by nasze przyjazdy choć rzadsze, były dużo dłuższe. Dlaczego? Powodów jest kilka, a jednym z nich jest miłość naszej dwulatki do jej dziadków (miłość szczęśliwa, gdyż w pełni odwzajemniona 🙂 ).

DZIADKOWIE SĄ OD KOCHANIA, A RODZICE OD WYCHOWANIA

Większość babć i dziadków kocha swoje wnuki. Kocha inaczej niż własne dzieci, przez co bardziej rozpieszcza, na więcej pozwala, jednak zgodnie z powiedzeniem to właśnie od tego są dziadkowie 😉 I ciężko zabraniać tej miłości, choć wielu rodziców zaciska zęby widząc metody wychowawcze mam i ojców (czasem swoich własnych, częściej swoich partnerów lub współmałżonków), a mając taką możliwość – ogranicza spotkania z dziadkami lub całkowicie „zapomina” o ich istnieniu. Czytaj dalej

Gdy drugi rodzic utrudnia lub uniemożliwia kontakty z dzieckiem

playing-with-daddy-1310090

Podziwiam każdą mamę, która niezależnie od swoich uczuć, emocji i doświadczeń po rozstaniu z tatą dziecka stara się dbać o to, by nadal miał on możliwość aktywnie uczestniczyć w życiu swojej córeczki lub synka. Chylę czoła, bo wiem, że wymaga to niesamowitej siły charakteru, by zapomnieć o sobie, a myśleć wyłącznie o dziecku i jego dobrze 🙂

Podziwiam też każdego tatę, który z determinacją walczy o to, by mieć kontakt ze swoim dzieckiem nawet wtedy, gdy mama mu to utrudnia.

Tak. Z Waszych maili wiem, że zdarza się i tak, że mama dziecka z sobie tylko wiadomych powodów utrudnia lub wręcz uniemożliwia tacie spotkania czy rozmowy z ich wspólną pociechą.

Co może wówczas zrobić tata? Czytaj dalej

Prawa kobiety w szpitalu

my-newborn-baby-1495472-639x427Gdy jeszcze mój brzuszek ciążowy nie był w ogóle widoczny, pewna kobieta – menadżerka z kilkunastoletnim doświadczeniem – opowiedziała mi o swoich doświadczeniach ze szpitalem. I o tym, jak to ona – na co dzień sprawnie zarządzająca kilkudziesięcioma osobami – w szpitalu czuła się całkowicie bezbronna i bezradna. I to jest uczucie całkowicie normalne. Jesteś w obcym miejscu i nie do końca wiesz (albo i wcale nie wiesz) co będzie się z Tobą i z Twoim dzieckiem działo. Naturalna reakcja: schować się i nie wychodzić, może mnie nie zauważą 🙂

Nie chcę Cię martwić, ale to najgorsze, co możesz zrobić. Właśnie w takiej sytuacji musisz odnaleźć całą swoją siłę i pewność siebie i… walczyć. Żeby walczyć skutecznie, musisz się wcześniej trochę uzbroić. Nie, nie, kij baseballowy nie będzie Ci potrzebny (choć przy buzujących hormonach może i czasem by się przydał 🙂 ), wystarczy oręż wiedzy. Czytaj dalej