Jestem mamy i taty

dłonie - rodzinaGdzieś między pierwszą gwiazdką w wieczór wigilijny a Nowym Rokiem zapominam całkiem o realnym świecie, wkraczam w świat smaków, zapachów, życzeń, prezentów i postanowień… Jak widać po ciszy na blogu, w tym czasie także nie piszę. Bo… nie ma czasu.

Ważniejsze jest, by wsłuchać się w śmiech naszej córeczki… Naszej – tak mojej, jak i jej taty.

Czasem zapominam się i mówię „moja”, ale już sama jej buzia przeczy temu twierdzeniu – widzę jej tatę w oczach, policzkach, krawędzi brody, w spojrzeniu, w uśmiechu… Widzę – i cieszę się z tego, co widzę 🙂 I myślę o tym, jak wiele szczęścia ma dziecko, które ma możliwość codziennie widzieć swoich rodziców, bawić się z nimi, rozmawiać, śmiać się, płakać w ich ramionach, przytulać, dzielić problemami… choćby samo nie zdawało sobie z tego sprawy. Czytaj dalej