Urlop ojcowski? Jestem na tak :)

baby-428395_1920Nie wyobrażałam sobie, że może go nie być obok – ze mną, z nami. Nie wyobrażałam sobie, że prosto z odwiezienia nas do domu ze szpitala biegnie do pracy, że dni są podzielone na „tata 9 godzin w pracy i w dojazdach” i „tata w domu padający z nóg po pracy”, że nie dzielimy tych pierwszych chwil i dni naszej córeczki wspólnie.

Nie – nie dlatego, że się bałam (choć tak, przyznaję, bałam się przede wszystkim pierwszej kąpieli dzidziusia, tego, że nie będę umiała przytrzymać dziecka, umyć, że wleję za gorącą wodę itp.). I nie – nie dlatego, że potrzebowałam towarzystwa jako takiego. Po prostu uważałam – i nadal uważam – że narodziny dziecka i jego pierwsze dni są tak unikalne, tak wyjątkowe, że jeżeli tylko jest taka możliwość, powinny być „celebrowane” wspólnie przez oboje rodziców. Bo zwyczajnie już się nie powtórzą. Czytaj dalej